Translate

piątek, 23 sierpnia 2013

W poszukiwaniu pasji. W poszukiwaniu siebie.

Czy jest w Waszym życiu, co sprawia Wam radość? Coś, co robicie tylko dla siebie, by uszczęśliwić samych siebie? Jakaś czynność, którą wykonujecie mimo przeszkód?

Jestem osobą, która potrzebuje zajęcia. Owszem, uwielbiam leniuchować, leżąc pod kocem i oglądając seriale (jak np. robię to teraz), ale muszę mieć też coś, co będzie dla mnie ucieczką. Czymś moim. Nie wiem czy mam jedną określoną pasję, bo tak naprawdę lubię różne rzeczy. Kiedyś ważną część mojego życia stanowiła muzyka. Chociaż nie, nadal stanowi, tyle, że już nie śpiewam. Brakuje mi tego, bo naprawdę lubiłam chwile spędzane na próbach, na przyglądaniu się nutom i kolejnym utworom. Do dziś jednak słucham baardzo dużo muzyki. Rzadko kiedy mój pokój otoczony jest ciszą. Natomiast na mieście możecie zobaczyć mnie często ze słuchawkami w uszach. Co można w nich usłyszeć? Tak naprawdę prawie wszystko (poza hip-hopem, rapem i tzw. muzyką klubową). Miewam dni, kiedy potrzebuję czegoś spokojnego, czegoś do płaczu. Innym razem mam ochotę pokołysać się w rytmie reggae, bluesa lub poskakać do kawałków rockowych. Moją siłą są koncerty ulubionych zespołów, które jeszcze nigdy mnie nie zawiodły.

Książki to kolejny z moich sposobów na przetrwanie. Nie, nie zjadam ich - bardzo lubię czytać. Staram się czytać dużo i kiedy tylko mam czas. Książki wyciągam praktycznie wszędzie: w pociągu, autobusie, tramwaju, na plaży, na przystanku, w ogrodzie, no i w domu oczywiście. Skąd się to u mnie wzięło? Tak naprawdę już nie pamiętam, bo lubię czytać odkąd pamiętam. Oczywiście najmniej chętnie przyswajałam szkolne lektury, mimo to, przeczytałam większość z nich. Jestem z tych osób, które jak już się wciągną w jakąś książkę, to nie mogą przestać. Czasami nie mogę się doczekać zakończenia jakiejś historii, jednocześnie nie chcę by ona dobiegła końca. Zazwyczaj po przeczytaniu czegoś nowego, jeszcze przez kilka dni przeżywam to, co działo się u bohaterów. Nie raz płakałam nad historiami, które śledziłam. Zdarza się też, że nie potrafię powstrzymać śmiechu, co może wyglądać dość dziwnie np. w pociągu. Także jeśli ktoś kiedyś będzie jechał na przeciwko mnie - nie przejmujcie się moim zachowaniem. Czytanie książek wielu ludziom wydaje się, hm... staroświeckie? Dziwne? No cóż, każdy lubi co innego. Dla mnie książki są ważnym elementem mojego życia. Nie przeszkadza mi, że przyznawanie się do czytania książek wśród niektórych moich rówieśników, jest odbierane mało entuzjastycznie.

Lubię też robić zdjęcia. I nie chodzi tu o tzw. "słit focie w lustrze". Co prawda jestem tylko amatorką, marzycielką, która myśli o tym, że kiedyś będę mogła pozwolić sobie na lepszy sprzęt, że ktoś zainteresuje się moimi pracami. Fotografia dla mnie to nie tylko zwyczajne bieganie z aparatem po mieście. To siła, która napędza mnie do działania. To spełnienie największego marzenia. To mój osobisty świat, w którym jestem naprawdę sobą. To moje uczucia,pokazane ludziom które wypełniają moje serce. To ten moment, kiedy od czubka głowy po koniuszki palców wypełniona jestem niesamowitą radością tworzenia. Tworzenia czegoś mojego. Początki były trudne, bo sprzęt kiepski, bo ludzie nie rozumieli, bo sama nie wierzyłam w swoje umiejętności. Dziś cieszę się tym, co mam i staram się nie przejmować ludźmi. Wierzę w to, że kiedyś będę mogła kupić porządny aparat, z wymiennymi obiektywami i wszystkim tym, czego potrzebuję. W każdym razie nie przestaję marzyć :). Zdaję sobie sprawę, że nie jestem profesjonalistką, jednak pragnienie życia dla pasji i z pasją bierze górę nad zwątpieniami. Obecnie z aparatem chodzę prawie wszędzie, bo uważam, że zawsze można uchwycić coś niezwykłego, ciekawego. Niezależnie od tego, czy to wzbijające się do lotu ptaki, czy też biegające po parkach dzieci. Inspirują mnie nawet pary zakochanych staruszków, trzymających się za ręce. Uwielbiam to uczucie, kiedy widzę na czyjejś twarzy uśmiech, kiedy w jakiś sposób mogę ten moment zatrzymać. Fotografując ludzi, nie lubię ich ustawiać, wolę, kiedy wszystko dzieje się spontanicznie i naturalnie, bo tylko tak można pokazać prawdę.

Jak już wiecie lubię także podróże. Odwiedzanie nowych miejsc i poznawanie nowych ludzi to coś, co naprawdę sprawia mi przyjemność. Każdy wyjazd uczy mnie czegoś nowego, umożliwia mi przeżywanie rzeczy, których nie spotykam na co dzień. Najbardziej bolesne są jednak powroty do rzeczywistości. Nic jednak nie powstrzymuje mnie przed wspomnieniami i odliczaniem do kolejnych wyjazdów ;). Ci, którzy choć raz byli w moim rodzinnym domu wiedzą, że mam jeszcze jedno hobby - anioły. Da się to zauważyć w otoczeniu ponad 240figurek i obrazków przedstawiających te istoty. Dziś nie kupuję już nic nowego, bo miejsce jest ograniczone. I tak część już wywiozłam do swojego studenckiego mieszkania. Anioły zaczęłam zbierać nie dlatego, że figurki są ładne i słodkie. Jest pewna historia z tym związana, ale o tym może kiedy indziej... Do innych moich "pochłaniaczy wolnego czasu" należy też rower i basen. Sportowiec ze mnie żaden, ale akurat jazda na rowerze i pływanie to dla mnie prawdziwa frajda. Z pewnych względów nie pokonuję jakiś mega dystansów, po prostu lubię czasem odreagować podczas rowerowych wycieczek po lesie lub przemierzając kolejne długości basenu.

Dlaczego Wam o tym wszystkim napisałam? Bo chciałam pokazać Wam, że tak naprawdę zwyczajne czynności mogą przerodzić się w ważny element Waszego życia. Tak było z moim śpiewaniem i fotografią. Zaczęło się zwyczajnie, później przerodziło się w pasję i sposób na spędzanie czasu. Warto robić coś dla siebie, niezależnie od tego, ile ma się lat, pieniędzy, niezależnie od tego, co mówią inni. Jeśli to jest coś, co sprawia nam radość i pochodzi z głębi serca to warto. W moim przypadku tak właśnie jest :). Niezależnie od tego, czy jest to śpiew, taniec, muzyka, rysunek, gotowanie, moda, sport, fotografia - warto robić coś dla siebie. Jeśli nie macie takiego hobby, może pomyślcie, co mogłoby nim być? Może nie zauważacie, że macie jakiś talent, który można wykorzystać? Pamiętajcie, że inspiracje możecie czerpać ze wszystkiego, co Was otacza. Słuchajcie ludzi, którzy Wam radzą, przyglądajcie się światu i szukajcie w tym wszystkim siebie.


piątek, 2 sierpnia 2013

Bądź sobą! - Taki jesteś najlepszy :)

Wróciłam. Co prawda już prawie tydzień temu, ale dopiero dziś zebrałam się za napisanie tu czegoś. Zawsze długo dochodzę do siebie po takich wyjazdach. Tym razem i tak odbyło się to dość łagodnie, bo sporo się działo przez ostatnie dni. Spędzałam czas z bliskimi, których nie widuję na co dzień, więc nic innego poza nimi nie miało znaczenia. Poza tym było też trochę rzeczy do zrobienia w domu i jego otoczeniu. Dziś dopiero tak naprawdę zaczęłam nadrabiać internetowe zaległości. Szczerze mówiąc przez te 3 tygodnie sporo się tego nazbierało. Przede mną jeszcze trochę rzeczy do ogarnięcia, kilka spotkań ze znajomymi, ale liczę że wszystko uda mi się rozplanować po weekendzie. Jeśli chodzi o moją podróż, to obecnie jestem na etapie wspominania i oglądania zdjęć z pięknej Hiszpanii. Wyrazem mojej tęsknoty jest także słuchanie hiszpańskiego radia i picie herbaty w kubku "I love Espana". Nie wiem czemu wcześniej sobie takiego nie kupiłam... Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem związana z tym krajem od ponad 10 lat. W Hiszpanii byłam już kilka razy, a tak naprawdę zawsze mi mało. Nie przeszkadza mi nawet to, że odwiedzam te same miejsca. Wręcz przeciwnie - cieszę się, że mogę obserwować zmiany, które tam zaszły od mojego ostatniego pobytu. Dopiero tam widzę, że życie może wyglądać inaczej. Można spotykać się ze znajomymi w kawiarniach, przesiadywać całe dnie na plaży, a wieczorem wychodzić na miasto, gdzie dopiero około 21 rozpoczyna się prawdziwe życie. Potrzebowałam takiej miłej odmiany, zdecydowanie! :) Pobyt tam uświadomił mi także wiele rzeczy, które postanowiłam zebrać i przywieźć do Polski. Mam nadzieję, że zostaną ze mną na długo. Chodzi między innymi o pewność siebie i poczucie własnej wartości. Przebywanie poza domem, w innym kraju, innym otoczeniu po raz kolejny pokazał mi, jak wielu rzeczy nie zauważam na co dzień. Te myśli pojawiały się w najróżniejszych codziennych sytuacjach takich jak zakupy, pobyt na plaży czy wizyta w restauracji. Na początku wychodziłam z założenia, że i tak prawie nikt mnie tam nie zna, więc nie będę się przejmować jakimiś spojrzeniami czy komentarzami. Ku mojemu zdziwieniu takie sytuacje nawet nie miały miejsca... Gdzieś, gdzie przebywa wiele osób różnych ras i wyznań, ludzie są chyba przyzwyczajeni do różnorodności. Nikt nie przejmuje się kolorem skóry, czy ubraniem. Osobiście np. zasmuciłam się faktem, że krótkie szorty noszę tylko... w Hiszpanii. Czyli ostatnio miałam je na sobie cztery lata temu! To nienormalne. Tutaj zawsze obawiałam się jakiś komentarzy czy docinek na temat moich nóg. To samo z niektórymi bluzkami. Cholera, czy my kobiety zawsze musimy doszukiwać się jakiś wad w swoim wyglądzie? Dlaczego gdzieś, gdzie nikt nie mówi po polsku, gdzie istnieje małe prawdopodobieństwo, że spotkam kogoś znajomego, jestem w stanie poczuć się naprawdę sobą? Uświadomiłam sobie po raz kolejny, jak wiele zależy od naszej psychiki. Tak naprawdę to w naszej głowie powstają te głupie bariery i obawy. Boimy się, że ktoś na nas krzywo spojrzy, że obmówi nas za plecami, że wyśmieje, odrzuci... Kompletnie tego nie rozumiem, choć mam tak samo. Dlaczego boimy się być sobą?! To niedorzeczne... Bądźcie sobą, bo właśnie takich Was pokochali Wasi bliscy :) Wakacje to dobry czas na zmiany. Tak samo jak początek nowego roku, kiedy mamy w głowie wiele postanowień. Co z nich wychodzi później? Sami sobie odpowiedzcie.. :) Tak naprawdę, nieważne kiedy postanowimy coś zmienić, tylko kiedy uda nam się osiągnąć cel. Ja więc postanowiłam, że zacznę dostrzegać w sobie dobre rzeczy, nie myśląc o tym co mogłabym poprawić. Jestem jaka jestem i jeśli komuś to nie odpowiada, trudno. Nikt z nas nie jest idealny. Każdy ma swoje słabości, wady i gorsze dni. Często jednak jest tak, że tylko my widzimy to, co złe. A jeśli już zdarzy się, że ktoś ma nam coś do zarzucenia, nie przejmujmy się. Nigdy nie uda dogodzić się wszystkim, dlaczego więc nie pomyśleć o sobie? Podobno kiedy sami jesteśmy z siebie zadowoleni, to inni to zauważają. Kiedy kochamy swoje niedoskonałości, inni kochają nas. Chyba coś w tym jest :) Bo radość jest zaraźliwa! Zarażanie uśmiechem i optymizmem jest chyba najzdrowszym wirusem. Rozsiewajcie go jak najwięcej! W domu, na ulicy, w pracy, szkole, na zakupach. Co z tego, że niektórzy będą na Was dziwnie patrzeć, znajdą się na pewno tacy, którzy odwzajemnią uśmiech. A może to właśnie Wasz uśmiech poprawi komuś humor? Może sprawicie, że będzie to najlepsza rzecz jaka spotkała kogoś w danym dniu? A jeśli nie...? Cóż, nie zaszkodzi zaryzykować ;)





Poniżej kilka zdjęć z ukochanej Hiszpanii... Kurcze, tam naprawdę była radość! :)














Przy okazji dziękuję Wam także za ponad 500 wejść, proszę o więcej! :) Miło będzie, jeśli pozostawicie po sobie jakiś ślad... A w ogóle, jak podobają Wam się zmiany w wyglądzie bloga? ;)