Spojrzałam przed chwilą, na datę poprzedniego postu... Cóż, nie było mnie tu trochę. Nie będę się tłumaczyć ani wymyślać jakiś wymówek. Trochę się ostatnio działo, dobrego i złego. Przez ten czas odbyłam kilka ważnych rozmów, przeczytałam parę ciekawych tekstów i książek. Po raz kolejny przekonałam się jak ważna w moim życiu jest muzyka.
Tak naprawdę nie towarzyszył mi jakiś konkretny zespół, czy wykonawca. Po prostu była muzyka. W pewnych momentach nawet sama sobie dziwiłam się, że z głośników mojego laptopa wydobywają się takie dźwięki. Takie, których do tej pory raczej nie słuchałam. Nie jestem związana jakoś szczególnie z żadnym gatunkiem muzycznym, bo tak naprawdę interesuje mnie wszystko. Potrafię znaleźć coś dla siebie praktycznie w każdym rodzaju muzyki. Niektórych słucham częściej, innych mniej, ale tak naprawdę przez te 21 lat słuchałam już chyba wszystkiego. (Nie odpowiadam za to, co towarzyszyło mi w jakiś 3 pierwszych latach życia ;) ) Muzyka była ze mną właściwie od samego początku. Do dziś pamiętam co śpiewała mi mama przed snem, albo jakie piosenki wykonywałam na różnego rodzaju szkolnych występach. Chyba już wtedy wiedziałam, że będzie to ważny element przyszłości. Dziś może nie słucham już "My jesteśmy krasnoludki", czy innych podobnych (nie liczę oczywiście tego, kiedy mama przygotowuje się do pracy i z sąsiedniego pokoju dobiegają tego typu przeboje), ale niedawno miałam okazję się przekonać, że wiele z nich pamiętam. Ktoś mi ostatnio powiedział, że mogłabym leczyć ludzi muzyką. No cóż, jest coś takiego jak muzykoterapia, ale często sama takiej potrzebuję. Wiedzieliście, że za pomocą muzyki można leczyć różne zaburzenia i nieprawidłowości? Dźwięk może leczyć nie tylko duszę, ale i ciało. Wbrew pozorom muzyka ma wiele właściwości "leczniczych". Pewnie niektórzy nie zdają sobie nawet sprawy, że oddziałuje ona m.in. na układ oddechowy, układ pokarmowy, układ krążenia czy napięcie mięśni. Muzykoterapię stosuje się także w łagodzeniu bólu oraz w leczeniu chorób psychicznych, psychosomatycznych i licznych zaburzeń. Myśleliście kiedyś w ten sposób o czymś z czym macie do czynienia właściwie cały czas? Dźwięki towarzyszą nam ciągle, niezależnie od tego czy jest to odgłos przejeżdżającego samochodu, czy wody, która kapie z kranu. Muzyki zaś słuchamy w samochodzie, domu, autobusie. Mamy z nią styczność w sklepach, u fryzjera, kosmetyczki, w warsztacie samochodowym... Jest tego naprawdę sporo, czasami możemy odnieść wrażenie, że jesteśmy tym wszystkim przytłoczeni. Wtedy doceniamy ciszę. Niekiedy jednak mamy chwile, że dziwnie się czujemy, nie słysząc dźwięków wydobywających się z radioodbiornika. Osobiście nie wyobrażam sobie życia w kompletnej ciszy. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym nie słyszała. Oczywiście bardzo lubię czasami poleżeć, pogapić się w sufit i nie zakłócać sobie myśli czymkolwiek. Do nauki też potrzebuję ciszy i spokoju. Nie zmienia to jednak faktu, że do muzyki i tak wracam. Jak chyba każdy mam piosenki, z którymi wiążą się różne wspomnienia, wydarzenia, miejsca, ludzie... Są takie przy których płaczę i takie, które wywołują uśmiech lub dreszcze. Są utwory do ćwiczeń, do jazdy na rowerze i te do refleksji. Miewam dni, kiedy coś włączam i skaczę jak głupia na środku pokoju aż się nie zmęczę(no tak,wygląda to dość komicznie, ale tylko wtedy mogę sobie poudawać, że tańczę, a przy okazji wydzielam trochę niezbędnych endorfin). Z drugiej strony są też takie utwory, które są moimi "usypiaczami". Zbieram je do folderu "Na dobranoc" i puszczam przed snem. Nie jestem żadnym muzycznym ekspertem, ale chyba wiem sporo. Znam utwory, które powstały dłuuugo przed moimi narodzinami i te współczesne. Często łapię się na tym, że podśpiewuję coś pod nosem. Nie jest to może takie złe, kiedy jadę sama samochodem. Trochę inaczej jest w sklepie, czy w towarzystwie znajomych. No cóż, chyba już nic na to nie poradzę ;) Śpiewam te wszystkie piosenki z czasów moich rodziców (niedawno mieli okazje się przekonać, co pozostało we mnie z puszczania Lombardu, Perfectu, Dżemu, Budki Suflera i innych, kiedy byłam dzieckiem), te sprzed 10 lat i te, które powstały niedawno. Szkoda, że nie widzicie jak nawet teraz co jakiś czas wystukuję palcami rytm piosenki, która w danym momencie "leci". Chyba tak już mam, bo ostatnio też ktoś zwrócił na to uwagę. Jak mam tego nie przeżywać, kiedy cała jestem wypełniona dźwiękami i muzyką? Nie da się. Nie potrafię ustać w miejscu na koncertach. Jeśli nie skaczę , to chociaż bujam się w rytm muzyki i śpiewam. W sklepach mogę godzinami przeglądać i przesłuchiwać płyty. Jestem z tych osób, które pomimo szerokiego dostępu do muzyki w Internecie, kupują oryginalne płyty. Gdyby tylko pozwoliły mi na to fundusze, przynosiłabym je ciągle do domu. Zawsze znajdzie się jakaś, którą chętnie bym przygarnęła do kolekcji.
Muzyka niewątpliwie jest nieodłączną częścią mojego życia. Tak samo jak cisza. Czasami jednak odnoszę wrażenie, że to dzięki niektórym piosenkom jestem taka, jaka jestem. Część z nich przypomina mi naprawdę ważne chwile, wspaniałych ludzi i miejsca, w których nie mogę być. To właśnie w muzyce odnajduję siebie. Muzyka wyzwala we mnie różne emocje. Uwalnia taką wewnętrzną mnie. Czasami taką, której nikt inny nie widzi i nie zna. Są osoby, które były świadkami różnych reakcji z mojej strony. Choć tak naprawdę chyba nikt nie widział wszystkiego ;)
Muzyka jest w każdym z nas. Ta której słuchamy i ta
OdpowiedzUsuń"nasza własna" która określa nas samych. To dzięki tym wibracjom możemy wzrastać, podnieść się z upadku, "wykopać" z doła. Bardzo dobrze, że tak reagujesz na muzykę, że własnie takie miejsce ma w Twoim życiu. To oznacza, że masz duszę, duszę czułą na emocje, na wrażenia, na klimat, który wokół Ciebie panuje. Niestety wiele osób zatraca się w codzienności, w tej szarości rutyny i problemów, które gaszą wrażliwość na interakcję z dźwiękiem, sztuką a co grosza emocjami. Obyś zawsze odnajdowała radość życia, istnienia i spełnienia w tym czego słuchasz. Oby zawsze muzyka gościła w Twoim sercu w ten lub inny sposób. Życzę Ci tego z całego serca ;)
rightontime.
Mam nadzieję, że to zostanie już we mnie na zawsze ;)
UsuńDla mnie muzyka zawsze wiąże się z przypisanymi do niej zdarzeniami. Przeszłam już chyba przez wszystkie etapy muzyki - do disco polo po metal. Jednak zawsze wracałam do hip hopu i poezji śpiewanej. I te dwa ostatnie rodzaje muzyki są w mym sercu do dziś. I myślę, że już do końca.. :)
OdpowiedzUsuńJa chyba jednak zawsze wracam do bluesa, rocka i poezji śpiewanej :) Ale rzeczywiście słuchałam już chyba wszystkiego...
Usuń