Wróciłam. Co prawda już prawie tydzień temu, ale dopiero dziś zebrałam się za napisanie tu czegoś. Zawsze długo dochodzę do siebie po takich wyjazdach. Tym razem i tak odbyło się to dość łagodnie, bo sporo się działo przez ostatnie dni. Spędzałam czas z bliskimi, których nie widuję na co dzień, więc nic innego poza nimi nie miało znaczenia. Poza tym było też trochę rzeczy do zrobienia w domu i jego otoczeniu. Dziś dopiero tak naprawdę zaczęłam nadrabiać internetowe zaległości. Szczerze mówiąc przez te 3 tygodnie sporo się tego nazbierało. Przede mną jeszcze trochę rzeczy do ogarnięcia, kilka spotkań ze znajomymi, ale liczę że wszystko uda mi się rozplanować po weekendzie. Jeśli chodzi o moją podróż, to obecnie jestem na etapie wspominania i oglądania zdjęć z pięknej Hiszpanii. Wyrazem mojej tęsknoty jest także słuchanie hiszpańskiego radia i picie herbaty w kubku "I love Espana". Nie wiem czemu wcześniej sobie takiego nie kupiłam... Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem związana z tym krajem od ponad 10 lat. W Hiszpanii byłam już kilka razy, a tak naprawdę zawsze mi mało. Nie przeszkadza mi nawet to, że odwiedzam te same miejsca. Wręcz przeciwnie - cieszę się, że mogę obserwować zmiany, które tam zaszły od mojego ostatniego pobytu. Dopiero tam widzę, że życie może wyglądać inaczej. Można spotykać się ze znajomymi w kawiarniach, przesiadywać całe dnie na plaży, a wieczorem wychodzić na miasto, gdzie dopiero około 21 rozpoczyna się prawdziwe życie. Potrzebowałam takiej miłej odmiany, zdecydowanie! :) Pobyt tam uświadomił mi także wiele rzeczy, które postanowiłam zebrać i przywieźć do Polski. Mam nadzieję, że zostaną ze mną na długo. Chodzi między innymi o pewność siebie i poczucie własnej wartości. Przebywanie poza domem, w innym kraju, innym otoczeniu po raz kolejny pokazał mi, jak wielu rzeczy nie zauważam na co dzień. Te myśli pojawiały się w najróżniejszych codziennych sytuacjach takich jak zakupy, pobyt na plaży czy wizyta w restauracji. Na początku wychodziłam z założenia, że i tak prawie nikt mnie tam nie zna, więc nie będę się przejmować jakimiś spojrzeniami czy komentarzami. Ku mojemu zdziwieniu takie sytuacje nawet nie miały miejsca... Gdzieś, gdzie przebywa wiele osób różnych ras i wyznań, ludzie są chyba przyzwyczajeni do różnorodności. Nikt nie przejmuje się kolorem skóry, czy ubraniem. Osobiście np. zasmuciłam się faktem, że krótkie szorty noszę tylko... w Hiszpanii. Czyli ostatnio miałam je na sobie cztery lata temu! To nienormalne. Tutaj zawsze obawiałam się jakiś komentarzy czy docinek na temat moich nóg. To samo z niektórymi bluzkami. Cholera, czy my kobiety zawsze musimy doszukiwać się jakiś wad w swoim wyglądzie? Dlaczego gdzieś, gdzie nikt nie mówi po polsku, gdzie istnieje małe prawdopodobieństwo, że spotkam kogoś znajomego, jestem w stanie poczuć się naprawdę sobą? Uświadomiłam sobie po raz kolejny, jak wiele zależy od naszej psychiki. Tak naprawdę to w naszej głowie powstają te głupie bariery i obawy. Boimy się, że ktoś na nas krzywo spojrzy, że obmówi nas za plecami, że wyśmieje, odrzuci... Kompletnie tego nie rozumiem, choć mam tak samo. Dlaczego boimy się być sobą?! To niedorzeczne... Bądźcie sobą, bo właśnie takich Was pokochali Wasi bliscy :) Wakacje to dobry czas na zmiany. Tak samo jak początek nowego roku, kiedy mamy w głowie wiele postanowień. Co z nich wychodzi później? Sami sobie odpowiedzcie.. :) Tak naprawdę, nieważne kiedy postanowimy coś zmienić, tylko kiedy uda nam się osiągnąć cel. Ja więc postanowiłam, że zacznę dostrzegać w sobie dobre rzeczy, nie myśląc o tym co mogłabym poprawić. Jestem jaka jestem i jeśli komuś to nie odpowiada, trudno. Nikt z nas nie jest idealny. Każdy ma swoje słabości, wady i gorsze dni. Często jednak jest tak, że tylko my widzimy to, co złe. A jeśli już zdarzy się, że ktoś ma nam coś do zarzucenia, nie przejmujmy się. Nigdy nie uda dogodzić się wszystkim, dlaczego więc nie pomyśleć o sobie? Podobno kiedy sami jesteśmy z siebie zadowoleni, to inni to zauważają. Kiedy kochamy swoje niedoskonałości, inni kochają nas. Chyba coś w tym jest :) Bo radość jest zaraźliwa! Zarażanie uśmiechem i optymizmem jest chyba najzdrowszym wirusem. Rozsiewajcie go jak najwięcej! W domu, na ulicy, w pracy, szkole, na zakupach. Co z tego, że niektórzy będą na Was dziwnie patrzeć, znajdą się na pewno tacy, którzy odwzajemnią uśmiech. A może to właśnie Wasz uśmiech poprawi komuś humor? Może sprawicie, że będzie to najlepsza rzecz jaka spotkała kogoś w danym dniu? A jeśli nie...? Cóż, nie zaszkodzi zaryzykować ;)
Poniżej kilka zdjęć z ukochanej Hiszpanii... Kurcze, tam naprawdę była radość! :)
Przy okazji dziękuję Wam także za ponad 500 wejść, proszę o więcej! :) Miło będzie, jeśli pozostawicie po sobie jakiś ślad... A w ogóle, jak podobają Wam się zmiany w wyglądzie bloga? ;)
Hiszpania to wymarzone miejsce na wakacje :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do komentowania i obserwowania
http://msbibi5.blogspot.com/